Dzisiaj jest: 21 Styczeń 2019    |    Imieniny obchodzą: Agnieszka, Inez, Jarosław

 

Polish Dutch English French German Italian Portuguese Russian Spanish Ukrainian

W ostatnich latach obserwujemy znaczny wzrost cen kwiatów w końcówce sierpnia, polskiego przedsiębiorcę kwiatowego może to dziwić, przecież na polskim rynku nie zauważamy w tym czasie wzrostu popytu na kwiaty. Jednak należy się przyzwyczaić do tych wzrostów. Dlaczego? Po raz kolejny wpływ na ta sytuację ma wzmożony popyt na kwiaty na rynku rosyjskim. Początek roku szkolnego to okres kiedy w Rosji zwyczajem jest, że uczniowie ofiarują swoim nauczycielom bukiety kwiatów.

"Jeśli cen na aukcjach rosną o 15-20%, to odpowiednio rosną ceny w całym łańcuchu pośredników. Tak więc nawet jak marże w kwiaciarniach pozostają na stałym poziomie to końcowy konsument otrzymuje kwiaty droższe tylko ze względu na fakt wzrostu cen zakupu"- podkreśla prezes firmy "Азалия" Вячеслав Тимофеев.

Brytyjski oddział Interflory podkreślał w reklamie swojego bukietu na walentynki „brytyjskość” kwiatów z których powstał. Jednak okazało się to nieprawdziwe, mało który użyty kwiat pochodził od ogrodników brytyjskich, niektóre kwiaty pochodzą z bardzo odległych krajów, np. Kolumbii.

Pracownicy FloraHolland najprawdopodobniej w czwartek wieczorem rozpoczną strajk, ponieważ giełda nie spełnia żądań związkowców. Spór o odprawy w nowym planie społecznym toczy się od końca listopada a negocjacje obecnie utknęły w martwym punkcie.

Związkowcy zapowiadają, że w nocy z czwartku na piątek giełda zostanie zatrzymana na 24 godziny. Czyżby zapowiada się paraliż w tak ważnym dla kwiatowego rynku okresie walentynkowym, w czasie kiedy wszystkie strony realizują znaczną część swoich całorocznych przychodów. Przed 14 lutym, kiedy jest największy popyt a zarazem rekordowa podaż na kwiaty, FloraHolland spodziewa się w tym tygodniu obrotu 135 mln euro.

W tym miesiącu mija 19 rocznica powstania naszej firmy, jednak historia rodzinnego biznesu kwiatowego sięga znacznie dalej. Już w 1978 roku siostra i szwagier obecnych właścicieli firmy Florand s.c. rozpoczęli rodzinną działalność florystyczną w Bolesławcu. Jak odmienne były to czasy dla prywatnego biznesu w Polsce Ludowej niż obecnie (polecam reportaż TVP „Skąd się wzięli badylarze”). Nie było problemem sprzedawanie kwiatów, zdobycie klientów, gdyż niewiele było alternatywnych produktów na prezenty. Problemem było je zdobyć w odpowiednim asortymencie oraz wykazać się wytrwałością w obliczu ciągłych kontroli różnych upoważnionych jednostek aparatu państwowego. Do lat 80-tych ubiegłego wieku aby kupić tylko jeden rodzaj kwiatów, np. goździka trzeba było jechać do ogrodnika, często kilkaset kilometrów. Trudno było więc zapewnić bogaty asortyment. W kwiaciarni królowały polskie kwiaty: goździki, róże, gerbery, frezje, tulipany i najbardziej egzotyczne anturia. Jako dodatki do bukietów używano asparagus, plumosus i gipsówkę. Nie znane były rośliny importowane. Później powoli zaczęły powstawać giełdy kwiatowe umiejscowione na wolnym powietrzu na placach na obrzeżach największych miast. Dzięki takim miejscom można było w umówiony dzień kupić kwiaty w większym asortymencie od wielu ogrodników.

Firma FLORAND udowodniła w piętnastu latach działalności, że jest godnym zaufania partnerem w biznesie. Jest jednym z największych w regionie hurtowym sprzedawcą kwiatów. Na jej sukces znaczący wpływ miały: zaangażowanie i fachowość pracowników, wsłuchiwanie się w potrzeby klientów, bogaty asortyment roślin i kwiatów w najwyższej jakości, wszechstronność działania, ciągle wprowadzane innowacje, wysoka jakość świadczonych usług, oraz znakomita lokalizacja. Nie bez znaczenia jest fakt, że pomimo działalności w jednej  branży profil firmy jest bardzo zróżnicowany: import, sprzedaż hurtowa, sprzedaż detaliczna, budowa sieci kwiaciarni franczyzowych, wykonywanie usług florystycznych i szkoleniowych. Dzięki temu ma bardzo duże doświadczenie i wiedzę o branży.